Można to nazwać public service. Razem z prostytucją.
Nic z tego nie ma złego podtekstu, daje tylko moim myślom możliwość przelania w monitor. Tak wyglądają jeszcze bardziej seksownie niż w mojej głowie, mimo gorszego opakowania.
Skasowali mi opisy...
Spirit of (nie-thanksgiving, choć na usta się ciśnie) Christmas rozciąga się naokoło. Mili ludzie, uśmiechy, nóż w kieszeni. Ale przyjemny nóż. Niby ostry ale z podgrzewanym ostrzem.
Skasowali mi opisy...
Biust pod kolanami jutro pokonamy. (Wiersza o tym nie napiszemy)
Skasowali mi opisy!
Czyli o wyższości "jestem twoim bratem" i poniższych nad ludźmi z zoo. Przeniesienie wiosennych nienawiści w zimowy krajobraz. Zimowych rozpaleń i targań uczuciowych w wiosenny odpowiadający klimat: deszczem pokropić, one dance in the rain... before I die... Deszcz niezapomniany. Może intymność prowokacyjna? W trakcie. Pobudzona zapachem najpiękniejszym, otworzyć oczy, wyciągnąć ręce, wykorzystując każdą sekundę oświetlającego jeszcze dalekie kraje Słońca. Patrząc na świt, bojąc się poruszyć by nie zepsuć...
Marzenia z nadzieją. Marzenia z propozycją. Marzenia z szansą.
Jeszcze dwa tygodnie na zaszycie i prze-czytanie. Nie-myślenie. Tak-marzenie.
"Nie chcę wracać do siebie. Tu, pośród szczątek moich myśli.. tu jest dobrze."
Wściekłym spojrzeniem trawiastych oczu zdawał się na wylot przewiercać głowę mężczyzny. -Nie tym... Jej oczy ciskły błyskawicami, jakby miały zabić każdego, kto się sprzeciwi.
Dużo ognia dla ludzi z zoo! Rozpalać powoli... Chopping block!
Ty, ja, polanka, biorę tabletki. Nauczona nie zwracać większej uwagi. Nauczonam czekać. Odezwie się samo.
...if...
Malinowy sad... Albo lepiej. Świat pomarańczy i mandarynek do zjedzenia. Nawiedzone używanie kuchni pod nieobecność!
Ku czci!
Nowe początki, ekscytujące, przerażające, twórcze. Czy na 2 do 5ciu lat czy na 2 do 5ciu myć. Dla niektórych, co przerażające i rzucające się. Pominę.
Po-początek kolejnej wojny w trakcie. Zabezpieczenia w normie. Myśli brak. Kolejne przerażające odkrycie, kolejny krok.
To tylko jeden stopień do następnego stopnia.
Posłużyć się cytatem z czasów poezji, zanim prozaiczność pożre do końca nasze wnętrze. Walczymy:
Ku czemu poważny mój przyjaciel rzecze do mnie:
- Obraziłbyś młodego tej pięknej osoby towarzysza, ale i ja sam dopiero jutro uwagę tę zrobić im potrafię, gdyby mię w tym względzie zapytano; jakkolwiek znam młodzieńca, owszem, dlatego właśnie, iż znam go, jestem ostrożny.
Poważny mój przyjaciel i ja wcisnęliśmy się w głąb siedzenia, aby przez to dać miejsce linie ciągniętej, a obok nas zajmował miejsce człowiek do pół oblicza szalem wielkim szkockim osłonięty, który zwykł był zacięcie milczeć albo się o rzecz najmniejszą oburkiwać, i którego przeto zwano konspiratorem.
Jak wątróbka okazuje się być nerkami, powoli dochodzimy do punktu kulminacyjnego. Mózg już się przypieka, dopiero zaczynając swoją przygodę. Nerki też się soli dopiero na talerzu?
niedługo grubo ponad dwadzieścia lat wypływająca lawa topi wszystko na swojej drodze twardniejąca powłoka unoszona jest przez zdradliwy wartki strumień wciąż płynący pod spodem porusza się powoli nie zdradzając swojej straszliwej potęgi
nic nie przetrwa pod tym płomiennym dywanem niepowstrzymany potok nieprzewidywalny w każdej chwili może zmienić kierunek
dawno opustoszałe osiedla